Podejdźmy do tego racjonalnie.
Po co bierze się kogoś do rady nadzorczej?
Bo to najprostszy sposób na umożliwienie legalnego dostępu do danych/planów spółki (tak było od zawsze), czyli Genomtecu.
Co dalej prezes zrobi z tymi danymi?
Czy zechce przejąć Genomtec, czy przekaże wnioski funduszom?
Wątpię. Chodzi raczej po prostu o doradztwo w procesie transakcyjnym, opracowanie strategii, ew. skorzystanie z kontaktów naszego prezesa.
Jaka jest korzyść dla Medinice i dla nas, akcjonariuszy?
Ano taka, że już teraz widać, że można przyjść do naszego prezesa i prezes pomoże.
Jeśli pójdzie taka fama, że "tu się pomaga komercjalizować na uczciwych warunkach", to się równie dobrze może skończyć serią fajnych przejęć na dobrych etapach rozwoju. Genomtec to po prostu otworzenie nowej drogi, ale również taki poligon testowy, jak to wyjdzie.
Nasz nadworny maruda pytał wyżej "co jeszcze wymyślimy", ale to żadne wymyślanie. Prezes sam mówił, że przychodzą do niego i pytają się o radę.
Jeśli chodzi o głosy, że przecież prezes ma tyle pracy w Medinice. Tak, ma, ale to nie powinno zająć dużo czasu.
Zresztą, to może być sygnał, że najgorsze już za nami i warunki zostały wynegocjowane. Może czekamy już tylko na przyklepanie przez szefostwo u partnera. Czego nam wszystkim życzę.