To prawda, że profil pracodawcy na gowork pełny jest nieprzychylnych komentarzy, które zbierają znacznie więcej 'upvote' od tych, które są firmie przychylne. Natomiast nie byłem świadom, że również na grupach facebookowych można odnaleźć takie opinie. Prawdą jest natomiast, że spółka na swoich grupach facebookowych 'zręcznie' unika odpowiadania na 'trudne' pytania (Chociażby o widełki pod ofertą pracy, albo pytania o wirtualnego kelnera - pytanie o kwestie higieniczne [1]). Zdarza się również, że firma blokuje osoby, które zadają takie pytania, choć często są one cennymi uwagami. Nie wpływa to najlepiej na wizerunek firmy.
Najbardziej zaskakujące dla mnie jest, że firma z uporem maniaka tworzy osobne grupy facebookowe dla każdego produktu, tylko po to, by z rzadka cokolwiek udostępniać. Przykładowo fanpage dla gry Magic nations (w mojej opinii produkcji, która do sprawnego działania potrzebuje silnej społeczności) jest w ciągłej stagnacji. Wiem, że to jest bicie martwego konia, ale w artykule na strefainwestorow spółka deklaruje, że w nowej produkcji wprowadzi tzw. life operations, czyli wydarzenia sezonowe. Jak mam w to wierzyć, skoro w 'największej produkcji spółki' od pół roku nie dzieje się dosłownie nic. Obecnie na rynku cyfrowych gier karcianych mamy mnówsto dobrych produkcji (hearthstone, hex TCG, Eternal card game, Artifacts, MTG: Arena, Elder scrolls: Legends, Gwint... I mnóstwo innych). Wszystkie te tytuły walczą o uwagę gracza. Pozostawienie produkcji tego typu przez pół roku bez aktualizacji to jest eutanazja. Gracze przejdą do innych gier, które mają więcej wsparcia. Chciałem zobaczyć licznik graczy (choć nie jest miarodajny, gdyż nie zmniejsza się bezpośrednio po wylogowaniu gracza), ale dziś rano nie można było zalogować się do gry. Nie zmienia to jednak fakty, że gra jest martwa. Trafienie na żywego gracza w Magic nations jest równie prawdopodobne co 5-tka w totka.
Marketing produkcji opiera się głównie na pulikacji płatnych artykułów na portalach 'tematycznych' oraz współpracą z youtuberami (niestaty najczęściej z tymi o mniejszych zasięgach i mam wrażenie, że działa to raczej na niekorzyść produkcji, gdyż da się wyczuć, że materiał jest sponsorowany). Z drugiej strony firma zapewnia sobie nic nie warte nagrody i odznaczenia (jakieś laury czy inne statuetki, choć wszyscy wiedzą, że za takie odznaczenie wystarczy zapłacić, żeby je dostać).
Można tak jeszcze długo, natomiast z tego wszystkiego wychodzi jedna konkluzja. Spółka zamiast skupić się na wydawaniu porządnych i dopracowanych produkcji bawi się w jakieś szarady i false advertising. Jak sam zauważyłeś, duże obietnice, które nie znajdują pokrycia w rzeczywistości (overpromise and underdeliver). Nie będzie łatwo odzyskać zaufanie inwestorów, ale spółka powinna zacząć od opublikowania porządnego planu wydawniczego (w postaci roadmapy) i zacząć dotrzymywać terminów, zamiast rzucać popularnymi terminami i obiecywać rzeczy, na temat których widocznie nie mają zielonego pojęcia (obietnice o blockchain).