Według mnie też nie ma co demonizować. Jest taka możliwość, że po prostu zmierzyli siły na zamiary i doszli do wniosku, że nie dadzą rady budować odcinka Baltic Pipe. Nie znaczy to, że nie będą mieli jakiegoś mniejszego kawałka tortu jako podwykonawca. Brak wolnych mocy przerobowych świadczyć też może o mnogości mniejszych prac. Tak, że ja bym tak łatwo nie skreślał tej spółki i swój pakiet raczej pozostawię.