Do tej pory ta niepewność ciążyła (lęk), teraz wreszcie zostało to nazwane, znamy ryzyka odpisu jednorazowego i już.Tak jak kiedyś z hotelami.
Popełnili kiedyś błąd przy tym kontrakcie (brak doświadczenia), ale trzeba spojrzeć na to trzeżwo - bank, gdyby mu zależało, to by rozmawiał. Widocznie z jakiś względów nie chciał. Wolał korzystać i rolować drugą stronę.
Pójdzie do sądu? I co udowodni, że druga strona nie chciałą dokładać? że ponieśli straty?