Generalnie szczyt pokazał, że UE się nie liczy w żadnym aspekcie. Może sobie pogadać górnolotne hasła o dążeniu do samodzielności gospodarczej i postraszyć werbalnie. Jeżeli Trump rzeczywiście ma plan rozbicia UE, to w tym miesiącu został zrobiony dobry pierwszy krok.
Kolejny sprawdzian to Mercosur - zobaczymy czy uda się stworzyć kompromis. Chociaż przyznam się, dziwne to negocjacje, w których krajom Mercosuru mówi się, ze już wszystko załatwione i wystarczy głosowanie, a potem się okazuje, ze jednak nic nie jest załatwione. UE wygląda w tym momencie naprawdę niepoważnie. Albo trzeba było mocniej nacisnąć Mercosur w sprawie jakości żywności albo wynegocjować z krajami rolniczymi jakieś dopłaty, żeby nie było sprzeciwu. A tak teraz trochę żenada i niesmak pozostał.
Już zresztą prezydent Brazylii powiedział, że nie będą wiecznie czekać na UE - to takie drobne przypomnienie, że jak chcemy się zerwać, że smyczy Trumpa, to trzeba iść na kompromisy. Nikt chyba się nie spodziewa, że UE dostanie wszystko, a Mercosur pokornie się zgodzi na warunki.