Ta spółka miała już kilka punktów zwrotnych. Pierwszym cudotwórcął być prezes Biedrzycki, okazał się miernym menadżerem, następnie miał ją zbawić prezes Guy. Nachapał się ukrywając trupy w szafie i odszedł z niesmakiem, nie otrzymując absolutorium. Niestety S jest skazana na porażkę. Aż dziw, że jeszcze dycha.