W sumie mógłbym zostać, ale musiałbym zrezygnować z kobiet i licznych używek, którymi się raczę... Przerwać beztroskie wylegiwanie się na basenie w Monte Carlo, oderwać od baryłki mej ulubionej, 800-letniej whisky... No i czy miałbym czas na niezwykle zaawansowane analizy giełdowe? Raczej mi się to nie opłaca ; )