Tak sobie kalkuluję, że gdybym był jakimś poważnym inwestorem albo udziałowcem który faktycznie chce się "dorzucić" na kapitał obrotowy, aby ruszyła ostro produkcja, to obecnych cenach tj. niższych niż 3,40 skupowałbym powolutku ile tylko się da, a później na koniec, tuż przed wykupem pp wybiłbym cenę pow. 3,40 tak żeby tym co mają pp opłacało się wykupić te akcje nowej emisji.
Osiągam wtedy dwie rzeczy: sam mam wtedy "uśrednioną cenę" znacznie poniżej 3,4 wartości i potem mogę powolutku wychodzić jak już reszta zacznie obejmować a trend będzie wzrostowy...., a po drugie spółka rzeczywiście zaczyna produkcję i można pokazać info....
Tak sobie gdybam, ma ktoś inny pomysł jak to może wyglądać?