Mam kilkanaście lat doświadczenia w tej branży. Pracowałem w kilku studiach gamedevowych w Polsce, w tym kilka lat w PCF. Nie zauważyłem, żeby akurat PCF wyróżniał się pod względem toksyczności od innych firm. W prawie każdym studiu zaliczyłem jakiś tam crunch, w każdym spotkałem osoby z przerośniętym ego, w każdym wreszcie były jakieś napięcia i wpadki w projekcie, które powodowały frustracje w zespole. Mniejszą, większą, ale powodowały. W każdej firmie były też osoby, które bardziej od reszty narzekały na to i owo. Dlatego ludzie zmieniają firmy i szukają miejsca, gdzie trawa jest bardziej zielona i zawsze na początku jest pięknie i ślicznie, a później, kiedy opadną emocje, następuje zderzenie z rzeczywistością.
Dodam jeszcze, że kojarzę chłopaka, który pisał ten post. Nie przyjaźniliśmy się ale teraz dostrzegam, że bardzo emocjonalnie podchodził do swojej roboty. To niestety popularna przypadłość młodych ludzi w tej branży. Z wiekiem człowiek uczy się mieć twardą skórę i traktować pracę jako produkt, za który dostaje się pieniądze, a nie jako najważniejszy i być może jedyny cel w życiu. Inaczej kończy się załamaniem nerwowym, jak w jego przypadku. Nie on pierwszy, nie jedyny. Koleżanka, psycholożka, obsługuje sporo ludzi z tej branży i ma klientów z bardzo wielu firm, o których jeszcze nikt na reddicie nic równie złego nie napisał :D