Zgadzam się, tylko co stoi na przeszkodzie, żeby te zmiany dostosowujące zakomunikować i wytłumaczyć akcjonariuszom i rynkowi? Warunki zmieniają się dynamicznie, ale czy na tyle, że jeżeli w połowie listopada piszesz o ogłoszeniu założeń niezwłocznie i starcie kampanii w styczniu, to nie jesteś w stanie wziąć odpowiedzialności za to, co obiecałeś zrealizować na przestrzeni kilku tygodni? Z jednej strony budowa fundamentów, a z drugiej podkopywanie zaufania do spółki przez takie niepoważne zgrzyty w komunikacji. Może w liście do akcjonariuszy, przy okazji marcowego raportu rocznego coś się wyjaśni, o ile prezes zechce w ogóle o tym wspomnieć.