Oldboy nie zrozumiales. Kiedys rap w Polsce to byl gangstarap. Kawalki o twardym zyciu na osieflu i jaraniu blantow. Przy czym nawet wtedy polowa tego srodowiska to byly chlopaki z dobrych rodzin. Takie cos jednak sie zuzylo i przejadlo. Bylo pare chudych lat kiedy na rynku gatunku panowala posucha. Jakby bessa. To co powstawalo bylo wtorne. Az weszlo nowe pokolenie i wywrocilo scene. Przedefiniowali gatunek i nagle ich soft rapikow slucha nie 500tys ziomali tylko... 5mln mlodych ludzi. Kawalki Taco linkowali na twitterze analitycy bankowi. Nie rozumiesz o czym mowisz.
Zobacz sobie na ilosc odtworzen kawalkow Quebo czy Taco. Chlopaki puszczaja muze za darmo w internety a kosza hajs na koncertach. Taco wspolnie z Podsiadlym wypelnili caly Narodowy. Czlowieku kazdy z nich zarobil po 3 banki w 2 godziny darcia japy.
Przecietny koncert to jakies 40 kola a oni tych koncertow graja 2 tygodniowo. Taki to jest rynek. Zarabiaja wiecej chlopaki niz ta nasza gazownia.
Kiedys gangstaraperzy nawijali o blantach i melanzach. Teraz nawijaja o Bitcoinach inwestyacjach, nieruchomosciach, Seszelach, weekendach w Paryzu i o czym jeszcze. Rozbudzaja wyobraznie mlodych, troche ich wysmiewajac (Quebo nawija ze mieli go za idiote ale teraz to on kosi hajsy a oni siedza nad excelem, inny nowy gostek spiewa ze jak mu rapiki by nie wyszly to by musial sie spotkac ze starymi znajomymi w biurze :)