Wystarczy, że wyniki za II. i III kwartał będą jedynie przeciętne, to to w zupełności wystarczy, by ewentualną emisją nikogo nie zbulwersować, a wręcz przeciwnie. A to dlatego, że sprawa zaangażowania pozyskanych środków wypadku spółek windykacyjnych jest jasna i relatywnie szybko przekłada się na wymierne efekty, czego w wypadku innych spółek nie można zbyt często stwierdzić. Przykład FastFin pokazuje, że perspektywa nowej emisji i to bardzo znaczącej, co do wielkości, nikomu nie wadziła i nie powodowała spadku kursu dopóki akcjonariusze nie uświadomili sobie, iż środki pozyskane w ten sposób nie przełożą się na zakup nowych wierzytelności, lecz posłużą do spłaty zadłużenia.
W wypadku GPPI sytuacja jest jasna i nowe środki = nowe aktywa = atrakcyjny wskaźnik c/wk oraz c/z, więc dla kursu nie musi mieć to dużego znaczenia, natomiast dla posiadaczy praw poboru uprawnionych do wykupienia akcji po atrakcyjnej cenie, i owszem.