Nazwijmy to wprost - kłamstw, których celem jest podniesienie kursu, aby zarząd mógł sprzedać przyznawane sobie akcje po jak najwyższym kursie.
Zauważcie prawidłowość przez każdym z dopuszczeń akcji do obrotu - najpierw drobny zakup akcji przez kogoś z zarządu (ostatnim razem bez efektu w postaci wzrostu kursu), potem opłacona rekomendacja (tym razem odgrzany kotlet z 6,70 - również bez efektu), potem jakaś lipna umowa (teraz jako kontynuacja współpracy ze słowacką firmą - od 2017 roku bez efektu, firma krzak, która mieści się w wynajętym pokoju w biurowcu). Ale na szczęście wszyscy pamiętają oszustwa SVE i kurs nie wzrósł po ostatnich bajkach.
Zatem zarząd musi sprzedawać po niezbyt atrakcyjnym kursie (chociaż dla nich każdy jest dobry, bo akcje mają za darmo).