To chyba jednak zbyt dosłowne rozumienie :)
Jest tu zwykła projekcja rzeczywistości, która jeszcze nie została dokonana i póki co, autorowi pozostaje tylko nad tym ubolewać.
W najgorszym razie jest to tylko niejednoznaczne stwierdzenie i łatwo je sprostować.
Na marginesie, zastanawiam się, czy ten podpis coś zmieni. W tym roku już chyba nie, bo raport znów był po terminie. W przyszłym roku pozostaje czas do weekendu majowego, bo zapewne znów będzie brakowało podpisu za rok 2023.
Może w ogóle nie będzie odwieszenia? Jednak zanim zapiszecie mnie do pesymistów, to zapytam jeszcze: może właśnie to jest dla mnie opłacalne? Po ewentualnym odwieszeniu kurs spadnie i szkoda kłócić się do jak niskiego poziomu. Łudzenie się, że można będzie wyjść choćby za obecną cenę, jest naiwne. Uśrednienie do kolejne ryzyko. Tupanie nogami i wywrócenie spółki też nie skończy się dobrze dla inwestorów. Bez znaczenia jest ile mamy akcji, bo realnie w jednym momencie mogą być nic niewarte.
To może jednak warto "spokojnie" poczekać na lepsze czasy? Ja nie wiem co mam do stracenia?