On się nazywa Piotr Chęcielewski, znalazłem gdzieś w internecie filmik z jego wypowiedzią z czasów pobytu w poprzedniej firmie. Puszczałem gościa trzy razy z tą "nowo mowę" wyuczoną dla wywołwnia wrażenia fachowości. Dla mnie, po "wyżęciu", kompletny brak konkretów - czyli BEŁKOT i strata czasu. Naczytał się jakiś amerykańskich dyrdymał z książki którą ktoś zostawił na ławce po seminarium, wykuł 100 pojęć i wali na okrągło a praktyka z piwkiem - 0. Gorzej, bo nawet nie ma koneksji wśród "dobrej zmiany" a afiszuje się politycznie na - nie - i to niepytany, jakaś masakra. Jednym słowem nic WAŁKONIE nie robią a rządzi chyba - jakaś żona dentystka. Takie to mamy piwko z dużą PIANKĄ!