Problem w tym że sypacz lub grupa sypaczy, którzy zdołowali kurs z 6-7 zł na 3 zł ma jeszcze conajmniej 200 tys. akcji do sprzedania, które jeszcze parę dni temu wisiały na zleceniach sprzedaży. Czy to te same akcje z tych 250 tysięcy, które ostatnio kupił Leszczyński tego nie wiemy. Cena już jest atrakcyjna ale kupowanie w takiej sytuacji obarczone jest dużym ryzykiem. Ile trzeba będzie czekać na odbicie jak podaż taka duża?
Może będzie jeszcze taniej? Z drugiej strony z uwagi na niski wolumen wzrost może być bardzo dynamiczny i nie będzie okacji wiecej dokupić po takich korzystnych cenach. Spółka przecież jest warta dużo więcej niż te 35 mln zł.