po lewej, na kupnie stoi dziesięciu chętnych do kupna ok. 30 K akcji, czyli po 3 K na głowę...
czyżby jakaś spółdzielnia z trzepaka czy piaskownicy desperacko broniła kursu? ;)
czy raczej jakiś podprogowy fundzik wystawił zleconka z kilku kompów, by bronic kursu i zwabiać naiwnych?...
no i ostatnia trakcja:
podbitka za dwie stówy, by podbić kurs o grosik...
może gizmuś wywiązuje się z dyżuru i pilnuje kursu?... ;)
dziś znów wykres dzienny wygląda jak ekg u kadawera...
a teraz bardziej serio:
wygląda na to jakby jakiś bardzie cwany drobny chciał ograć innych drobnych i usiłuję dowieźć kurs do najbliższego raportu o przychodach, licząc, ze będzie na tyle dobry, by znów troche podbić i wywalić o parę groszy wyżej pod podkarmione nadzieje sfrustrowanych posiadaczy daty oczekujących, ze wreszcie rynek zainteresuje się datą...
kilka razy już było widać taką taktykę - wystarczy popatrzeć na świeczki i skojarzyć je z pojawiajacymi sie niusami i raportami...
ale taki urok giełdy: naiwni są kapitałodawcami...