Moim zdaniem Moskwa tylko straszy aby uzyskać wpływy w nowo utworzonym rządzie. Czym innym są protesty przeciwko władzy w państwie lub na danym terytorium a czym innym... protesty zmierzające do oderwania się skrawka terytorium do innego Państwa tylko dlatego, że 60% ludności MÓWI na tym terytorium w języku rosyjskim (wcale nie musi czuć się rosjaninami). To że w jakiejś dzielnicy Londynu żyje większość polaków to za słaby argument aby żądać przyłączenia tego skrawka do Polski. To samo z niektórymi wyspami greckimi w czasie wakacji.
Gdyby rosja zdecydowała się na interwencję wtedy już armia ukrainy musiałaby zareagować a ukraincy długo by tego rosji nie zapomnieli i rosja o tym wie.