Chodzi o zwykłą przyzwoitość. Każdy z nas pewnie przeżył niejedną porażkę na giełdzie. Ale wyciągamy, albo przynajmniej staramy się wyciągać z niej wnioski. Jak wychodzę z pozycji ze stratą to nie rozpisuję się nagle jaki to śmieć itd. Po prostu milczę i analizuję to na swój sposób.
Dlatego moje zdanie jest takie, że ludzie mogą pisać takie rzeczy z dwóch pobudek:
1) frustracja z powodu wtopy i oczekiwanie, że finalnie mieli rację
2) chęć odkupienia akcji niżej
Nie sądzę, aby co druga osoba wylewająca pomyje miała rzeczywiście na myśli dobro akcjonariuszy, którzy pozostali na pokładzie :-)
Niestety podobne wnioski mam w sensie naganiania na spadki i wzrosty.
Dobrych inwestycji!