Dnia 2019-03-01 o godz. 11:16 ~milos napisał(a):
> Dr. jestem pewien,że masz rację co do samego urzadzenia, też uważam,że to może/ wciąż/ być rewolucja w anestologii i nie tylko, ale też doskonałość tego urządzenia może być przeszkodą w jego szybkim marszu do szpitali. Tak jak ogólnie bywa w poważnym dochodowym bisnesie opór środowiska/ producentów strzykawek i igieł dotychczas stosowanych/ może być spory i dopiero korzyści ze stosowania tego naszego urządzenia/ ubezpieczenia/ oraz swiadomość ogółu w tym pacjentów, może przyspieszyć proces rozprzestrzeniania się go. Dlatego myślę,że przed nami jeszcze nie łatwa droga do powszechnego stosowania tej medody inekcji, co oczywiście nie wyklucza tego,że jesteśmy na właściwej ścieżce do sukcesu finalnego. Wierzę w to od kilku lat i akcji nie zamierzam się szybko pozbywać, myślę też, że spora grupa akcjonariuszy ma podobne zdanie i dlatego mamy takie obroty, jak mamy. Pozdrawiam i liczę na dalszy up to date na temat spółki.
MIlos, prawie pod każdym słowem mogę się podpisać. Może ten problem z innymi producentami strzykawek i igieł jest nie tak istotny - no bo co oni mogą zrobić? Gdybyśmy tez produkowali strzykawki i igły do takiej samej ręcznej metody to oczywiście - jakaś wojna cenowa, przekupowanie odbiorców, promocje, reklama etc. Ale przy naszej metodzie to tak trochę jakby porównywac samolot ze statkiem przy wycieczkach. Ale mniejsza z tym
Natomiast to co piszesz o oporze środowiska to święta prawda i myslę, że jesli do tej pory nie przeczytałem , żeby ludzie Milestone mówili o tym wprost, to tylko dowód na to, jak ten opór środowiska moze być poważny.
Tak na logikę takiego laika jak ja: jesli dziś w szpitalu pracuje powiedzmy 5 anestezjologów, z czego 3 ma staż powyżej 20 lat, a dwóch np. poniżej 3 lat to nietrudno wyobrazić sobie jak wyglądają tam płace. Gość, który wykonał tysiące znieczuleń i ma pewną ( w jego mniemaniu i przełożonych) rękę na pewno zarabia sporo więcej od "młodego".
Jak szpital kupi Compuflo i wszyscy zaczną go używac -różnice znikną.
Tak sobie myślę, że taki starszy, doświadczony anestezjolog woli to co ma dziś - czyli ryzyko, że popełni błąd (którego z Compuflo by nie popełnił) , ale ma przeciez wykupione ubezpieczenie na taką sytuację, szpital też.... Najwyżej pacjent ucierpi.... Ale kasę co miesiąc nasz spec dostanie sporo większą od swojego kolegi , który ludzi znieczula od 3 lat, prawda?
I tak sobie jeszcze myślę - taki doświadczony anestezjolog - ordynator - zna się z dyrektorem szpitala na pewno lepiej niż ten mlody anestezjolog .... Z kim ten dyrektor będzie omawiał np. plan kupienia tego Compuflo?
Nie mam najmniejszych wątpliowści, że ludzie z Milestone wszystko to dobrze wiedzą - nie mówią o tym ze zrozumiałych względów, ale pewnie coś w tym kierunku robią. Np. to, że oni tak pokierowali całą zbawą z Compuflo, że większośc badań za darmo zrobiły im najlepsze szpitale, ośrodki uniwersyteckie - to wszystko po to, żeby wywrzec taką presję na środowisko. No, bo jak ? Jak jakiś czołowy szpital z Miami kupi Compuflo i powie, że super, skutecznie i taniej - to jak jakiś szpital w amerykańskim Pcimiu ma nie kupić? Skoro drogo nie jest, a jest pewność i bezpieczeństwo dla pacjenta?