Jeżeli nie sprzedaje Ipopema czy Norges ani insiderzy to co rzuca się w oczy patrząc na przebieg kolejnych sesji to brak zleceń kupna i wrażenie, ze kurs jest blokowany. Nie ma impulsu, który pchnąłby kurs w górę a obrót giełdowy już od dawna ma charakter wybitnie spekulacyjny opierający się na działaniach bardzo drobnych inwestorów. Analizując arkusz mamy średni dzienny wolumen od ok. 14 - 35 tys sztuk co oznacza, że arkusz jest bardzo "cienki". Drobni inwestorzy widząc spadki i łatwo ulegając emocjom napędzają dalsze spadki. Cały czas w grze jest scenariusz, że PCC SE ogłosi wezwanie. Jeszcze raz popatrz na bardzo niską aktywność - wolumen sesyjny to ok. 14 tys sztuk co potwierdza, że handel zamarł i przenosi się w sferę oczekiwania. W takim otoczeniu nawet bardzo dobre fundamenty przechodzą na plan dalszy ustępują miejsca ryzyku płynności i niepewności jutra.
PCC SE historycznie zapracowało na miano jednego z najbardziej proakcjonariuszowych właścicieli na GPW, co widać szczególnie w polityce PCC Rokita. Jednak w przypadku PCC Exol sytuacja jest obecnie nieco bardziej złożona a wynika głównie z potrzeb inwestycyjnych. Ale PCC Exol nie porzucił wypłat aczkolwiek ich wysokość bywała rozczarowaniem. I może tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Akcji w wolnym obrocie jest mało, nikt nie walczy o kurs, inwestorzy indywidualni czekają na dywidendę a nie na wzrosty kapitałowe co przy niskiej płynności tworzy marazm cenowy.
A PCC Exol już staje się dojną krową ale z dużym ciężarem inwestycyjnym.