Problem nie polega na tym, że ktoś nie wierzy, iż jakiekolwiek przychody się pojawią. Problem polega na
relacji tych przychodów do obecnej wyceny
około 40 mln złotych.
Jeśli firma wprowadzi na rynek marihuanę medyczną i wykaże kilka milionów złotych przychodu rocznie (a realnie na początek zapewne znacznie mniej), to
przy zachowaniu obecnych kosztów działalności i konieczności kolejnych inwestycji
nie uzasadnia to obecnej kapitalizacji spółki.
Innymi słowy — nie wystarczy
jakikolwiek przychód, aby uzasadnić wysoką wycenę. Rynki wyceniają przyszłe przepływy pieniężne, ich stabilność, marżowość oraz perspektywy rozwoju —
a nie sam fakt, że coś sprzedano.
W obecnej sytuacji Hemp/THC Pharma musieliby szybko pokazać:
- skalę sprzedaży rzędu kilku milionów złotych kwartalnie,
- marżę na poziomie co najmniej 30-40%,
- rentowność operacyjną bez konieczności dalszych emisji.
Na razie te warunki są dalekie od spełnienia, a potencjalne pojedyncze dostawy nie zmieniają zasadniczo
fundamentalnego ryzyka.