W ogóle go nie rozważam, bo to nic nie zmieni jeżeli chodzi o zbyt wysoką kapitalizację po planowanym dodruku, a wg mnie właśnie tutaj leży problem. Ogólnie im więcej akcji w niższej cenie tym lepiej, bo każdego na nie stać. Wtedy obrót robi przysłowiowy ciułacz Kowalski, namawia Nowaka i jakoś to powoli się kręci, co w przypadku LPP byłoby raczej niemożliwe (1 akcja kosztuje ok. 15 000 zł)
Natomiast co do mojej strategii, to zainwestowałem 1/4 kapitału, bo wierzę że będzie tu Saule. Dlaczego tyle, bo taki mam zarobek w tym roku na WIG20, więc awaryjnie będzie z czego zrobić optymalizację podatkową i zacząć nowy rok od niskiej średniej. Zakładam, że prędzej czy później zarobię, kwestia jakie będą realia samego przejęcia.
Dlaczego nie więcej? Bo póki co nic nie wiadomo jak ma przebiegać połączenie, jak duży będzie dodruk, ile czasu (i czy w ogóle) będzie trwał lockup, kiedy planowana jest kolejna emisja, czy będzie ona z prawem poboru/pierwokupu itp. itd.
O ile samego dodruku dla Saule aż tak się nie obawiam (nawet jakby to było ekstremalne 90mln akcji), to parytetu wymiany już tak. Odnoszę wrażenie, iż kurs jest mocno pilnowany, by za bardzo nie wystrzelił, co średnio mi się podoba (każdy większy popyt gaszony jest dużym zrzutem). Dla mnie najdziwniejsze było zachowanie kursu przy okazji konferencji kwietniowej. Spółka na którą wszyscy zainteresowani czekali ogłasza, że wchodzi przez Blumerang, obrót dokładnie nie pamiętam ale chyba coś ok. 3 mln zł w krótkim czasie, a kurs tylko kilka procent do góry, nawet nie zahaczylo o górne widły.
Cóż mam nadzieję, że najbliższe walne rozwieje wszystkie wątpliwości, bo póki co to tylko domysły i wróżenie z fusów nam zostaje.