To jest też ciekawe, na Wyborczej piszą:
"Na wiarygodność zeznań Leszka Czarneckiego wskazuje dodatkowo dowód nieznany w chwili składania przez niego zawiadomienia, a mianowicie fragment jego rozmowy telefonicznej. Bezpośrednio po wyjściu z KNF, gdzie spontanicznie mówi do swojego rozmówcy "Powiem Ci, byłem na innej planecie".
Mnie przeraża to, jaka jest skala kombinatorstwa w KNF. Zamiast tworzyć warunki do rozwoju biznesu i pełnić faktyczną rolę kontrolną, rzucają kłody pod nogi i starają się topić biznes. Ba, sami generują sytuacje, którym mają przeciwdziałać.
A pamiętajmy, że w banku Solorza zatrudniono osobę rekomendowaną przez pana Marka. Pytanie – ile jeszcze takich rekomendacji było, o ilu sprawach tego pokroju nie wiemy?