w zeszlym roku kolega po mnie jechal jaki to ja analfabeta internetowy skoro takich informacji o tej dzialce nie moge sobie sam wygooglowac a dzis sam nie jest w stanie tego zrobic? a moze jednak dotarlo, ze pewnych rzeczy nie da sie znalezc w internecie bez np. nr dzialki? tylko po co bylo tak zawziecie obrazac skoro o pewnych sprawach sie nie wiedzialo i nie chcialo sie dowiedzec?
gdybys kolego wtedy, kiedy pisalem o niejasnych infach zwiazanych z ta "mega inwestycja" w ta lake (zamiast jechac po kazdym kto mial watpliwosci) zadal sobie kilka pytan np. dlaczego spolka nie kwapila sie "pochwalic" szczegolami dot. zakupu, dlaczego trzeba bylo rabanu na forum zeby prezes laskawie pierwsze zdawkowe info uzupelnil drugim niewiele wiecej wnoszacym ale przynajmniej rzucajacym ciut wiecej informacji (dla mnie przynajmniej na tyle jasnych zeby sie wycofac z tej inwestycji), dzis pewnie mialbys troche spokojniejszy sen.
zycze wytrwalosci w dazeniu do prawdy jaka by ona nie byla.