Ceny akcji są ustalane w drodze licznych transakcji przeprowadzanych przez instytucje, dużych i małych inwestorów oraz spekulantów. To oni kształtują cenę akcji. W momencie kiedy Ty decydujesz się na zakup akcji konkretnej spółki, niejako wychodzisz naprzeciw całemu rynkowi i mówisz do nich: "Hej, mylicie się wszyscy co do tej spółki, ona zasługuje na wyższą wycenę". Troszkę to jest tak, że zarzucasz ogółowi rynku, że nie dostrzegają potencjału oraz szansy na ponadprzeciętną stopę zwrotu.
Jak spojrzysz na giełdę właśnie w ten sposób to uświadomisz sobie, że bardzo trudno jest mieć więcej racji niż ogół rynku (ten ogół to różni ludzie i różne metody które stosują by wyjść na swoje).
Tymczasem zwolennicy AT, mają tę brzydką przypadłość, że wydaje im się że ich kreski pozwalają stwierdzić kiedy ten ogół rynku się myli. I tacy fachowcy potrafią dokonywać pseudo analiz po kilka razy tygodniowo i za każdym razem ogłaszać swoje predykcję (tym samym wskazywać na błąd w wycenie przez rynek i na swoją rację). Czyż to nie zabawne?