Dnia 2016-03-17 o godz. 15:32 ~stin napisał(a):
> jakis koleś wyzej napisał "KUPUJ JAK WSZYSCY SPRZEDAJA, A SPRZEDAWAJ JAK WSZYSCY KUPUJA..." Trzeba byc kretynem zeby takie coś napisac. Do transakcji dochcodzi tylko wtedy jak jest i kupujacy i sprzedający. Tak samo z kontraktem - jak ja otwieram Longa to ktoś w tym samym momencie Shorta. Dam wam jedną zasadę !!! Mam prawo bo siedze w rynku od 1997 roku. Ta rada to : jak najrzadziej zawierać transakcje ....nigdy intraday. Kupuje sie tylko najwieksze i najlepsze fundamentalnie firmy (obecnie PKO, PZU) gdy one są tanieeeee. Czyli kupuje sie raz na 3 lata jak jakis kryzys zdołuyke kursy. Potem sie czeka i zgarnia 200-500%. To wszystko. pozdrawiam i życze samych zyskow. ps... nigdy nie tykajcie kontraktów ani forexu ..to śmierć !!!
Jest to jedna z 2-3 wypowiedzi w tym wątku, które w ogóle mają jakąś nikłą wartość. Sęk w tym, że trudno stwierdzić, czy obecny poziom jest już atrakcyjny, czy nie (to widać dopiero post factum, z perspektywy czasu, a więc o wiele za późno). Po drugie, cykle koniunkturalne mogą mieć (i mają) różną długość, czasem nawet bardzo. Sądzę również, że nastawiając się na zbyt duży zysk można przegapić dogodny moment sprzedaży na tym, co uważamy za szczyt koniunktury. Liczyłbym raczej na 100-200% niż 200-500% zysku. Nie wiem, czy w ogóle wypada o tym pisać, bo to oczywiste - bez dywersyfikacji portfela ryzyko naszych poczynań wzrasta wielokrotnie.
Reasumując: przy pewnej dozie szczęścia, wyczucia i zdrowego rozsądku mamy, powiedzmy, 100% w dekadę (ja osobiście nie kusiłbym już więcej losu :) .Tylko czy o to chodzi przeciętnemu graczowi giełdowemu? Jestem pewny, że badając profil psychologiczny przeciętnego gracza, dojdziemy do wniosku, że nie. Potrzeba by dużo cierpliwości, trzymania emocji na wodzy, no i wiedzy (chociażby po to, by próbować określić początek i koniec cyklu koniunktury).