Ale czy ty serio nie rozumiesz, że jeśli wyniki pojawiają się w grudniu, to opracowanie szczegółowej umowy — takiej, która z jednej strony przyciągnie partnera, a z drugiej zabezpieczy interesy spółki oraz akcjonariuszy — wymaga czasu?
Akcjonariat jest zróżnicowany: jedni mają po kilkaset akcji, inni kilka tysięcy. Przewięźlikowski ma ich miliony — dla niego 5 groszy różnicy na kursie to równowartość samochodu. Przy 1 mln USD różnicy w umowie ok. 170 tys. USD „przypada” na niego. Matematyka jest prosta — ma więcej do ugrania przy dobrej umowie i więcej do stracenia przy słabej lub jej braku.
To, że mają dobre karty, widać po decyzjach agencji z USA, przedłużanych umowach z obecnymi partnerami, dofinansowaniach oraz po „batonie” na 32 tys. akcji.
Kurs jest nisko, bo brakuje katalizatora, a nie dlatego, że spółka jest słaba. Długie pozycje też się nie spieszą z podbijaniem ceny — nadal mają przestrzeń do akumulacji. Podbitki robi się dopiero przed wyjściem, i to tuż przed.