To prawda, że zrobił się ruch w temacie, ale coraz więcej świeżych inwestorów potrafi sprawdzić, jakie są przychody ze sprzedaży, zyski/straty, wiedzą ile jest akcji w obrocie i co to może oznaczać. Sprawdzają, jakie gry wyprodukowało studio i jakie są perspektywy poszczególnych projektów. Kończy się czas bezrefleksyjnego inwestowania w gaming. Szczególnie, że mamy już kilkadziesiąt tego typu spółek na gpw i kolejne w kolejce do debiutu. Wzrost zaliczą te z uzasadnioną perspektywą wzrostu.