Ich wejście na giełdę może wyssać kapitał i zwiastować załamanie. Kosmiczne oferty w 2026 r. mogą pobić rekord
Rynek pierwszych ofert publicznych w USA może pobić w 2026 r. rekord pod względem wartości zebranego kapitału, ustanowiony pięć lat wcześniej w szczycie darmowego pieniądza, gdy wizje oparte na fundamentach z piasku zbierały miliardy dolarów. Tym razem, kolejka chętnych do giełdowego debiutu w Nowym Jorku to biznesy na miarę XXII wieku, zorientowane na kosmosie i sztucznej inteligencji. Czy pęd na giełdę oznacza, że hossa na rynku kapitałowym zmierza ku końcowi?
Właściciele spółek prywatnych i fundusze Venture Capital to profesjonalni sprzedawcy. Decyzję o IPO podejmują w momencie, gdy wyceny na giełdzie są najwyższe. Coraz większa liczba ofert publicznych w fazie dojrzałej hossy jest w giełdowych podręcznikach opisywana jako klasyczny wskaźnik kontrariański. Często zwiastuje moment, w którym rynek "przegrzewa się", a optymizm zaczyna tracić kontakt z fundamentami.
Ostatni tego przykład mieliśmy pod koniec 2021 r., gdy rynek IPO przeżywał apogeum, a w środowisku taniego pieniądza, zanim Fed i inne banki centralne zaczęły podnosić stopy procentowe, wyceny niektórych biznesów stawały się wręcz irracjonalne. Przypomnijmy, że producent elektrycznych pickupów Rivian, pozyskując w IPO 13,7 mld USD, został wyceniony na 66 mld USD bez sprzedanego jednego auta!
Zebrane w 2021 r. ponad 140 mld USD przez amerykańskie firmy może zostać przyćmione w 2026 r. Po załamaniu w 2022 r., kiedy światowe rynki pogrążone były w bessie, ostanie lata to stopniowa odbudowa rynku IPO w USA zarówno pod względem wartości, jak i liczby przeprowadzonych ofert. Jeśli rynkowe doniesienia dojdą do skutku, wartość pierwszych ofert publicznych może wyraźnie przekroczyć dotychczasowy rekord i zakręcić się w okolicy 160 mld USD, jak prognozuje Goldman Sachs.
Jak zauważa Bloomberg, obecny pęd ku ofertom publicznym jest napędzany nie tylko przez technologiczną wizję przyszłości, ale także przez ogromną presję funduszy venture capital i private equity, które muszą w końcu zrealizować zyski dla swoich inwestorów po latach „posuchy” w wyjściach z inwestycji. Z drugiej strony, aby „zrobić miejsce” na te nowe pakiety akcji, zarządzający funduszami mogą być zmuszeni do sprzedaży swoich dotychczasowych "wygranych", co z kolei może wywołać nieprzewidywalne efekty domina i presję podażową na reszcie rynku.
Bloomberg ostrzega, że „rynek IPO jest najbardziej zdradliwy wtedy, gdy wydaje się najbardziej oczywisty”. Chociaż fundamenty spółek takich jak SpaceX wydają się silniejsze niż w przypadku „wydmuszek” z 2021 roku, to makroekonomiczne tło pozostaje niepewne. Wzrost gospodarczy, który obecnie sprzyja optymizmowi Goldman Sachs, może zostać stłumiony przez powracającą inflację lub napięcia geopolityczne, czy rewolucję AI, która może zjadać własne dzieci. Inwestorzy, pamiętający bolesną lekcję z 2022 roku, muszą zdecydować, czy wyceny rzędu biliona dolarów dla spółek prywatnych są realną wartością, czy jedynie efektem nadmiernej podaży pieniądza szukającej ujścia w następnym wielkim projekcie.