W 2025 wydali na inwestycje 100 mln EUR niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej.
Na co poszły te pieniądze?
1. Nowy zakład — koncentrat białka sojowego (42 mln EUR)
To jest główny projekt. Budują go przy istniejącej fabryce soi w Połtawie. Uruchomienie planowane na drugą połowę 2026 roku.
2. Nowa duża fabryka oleju — obwód chmielnicki (kwota jeszcze nie ujawniona)
Planują zakład który będzie przerabiał 400 000 ton nasion rocznie (soja i rzepak). To projekt na kilka lat — na razie są w fazie projektowania, termin przesunięty z powodu wojny.
3. Nowe maszyny rolnicze (28 mln EUR)
Wymiana floty traktorów i sprzętu precyzyjnego.
4. Modernizacja cukrowni i obór (30 mln EUR łącznie)
Ale po co ten zakład soi? Tu jest sedno
Teraz robią zwykłą śrutę sojową. To "towar masowy" — EUR 288 za tonę.
Nowy zakład będzie robił koncentrat białka sojowego (SPC).
Cena SPC: ok. EUR 800–1200 za tonę — czyli 3-4 razy więcej za tę samą soję.
Ile mogą na tym zyskać?
Tego firma wprost nie podaje, ale można oszacować logikę:
Obecna zdolność zakładu to 229 000 ton soi rocznie → produkują ~165 000 ton śruty.
Nawet jeśli część tej śruty zamienią na SPC — powiedzmy 50 000 ton — to przy różnicy ceny ~EUR 500/t daje to +25 mln EUR dodatkowego zysku rocznie. Przy obecnym wyniku firmy (24 mln EUR zysku) byłoby to podwojenie rentowności z jednego projektu.
Do tego dochodzi ukraińskie cło eksportowe na surową soję (10%) wprowadzone we wrześniu 2025 — to wymusza więcej przetwórstwa w kraju i daje Astarcie tańszy surowiec od lokalnych rolników. Prawo gra na ich korzyść.