i na koniec to nie Babij ma karniaka....a Marcin S. - za co? jaka jest jego wiarygodność? to ostatnie to tylko retoryczne :)
przypomina mi się jedna spółka Depend - była umowa na kredyt na zdaję się 100 ln USD na projekty deweloperskie - tylko jak się okazało to był pic na wodę, sprawozdania były dęte, spółka w rzeczywistości na koncie miała okrąglutkie 0...a chodziło jedynie o kręcenie akcjami ...i to był cały biznes...ale w pewnym momencie spółka została zawieszona i wyrzucona z giełdy, a ludzie zostali z makulaturą...