Należałoby udowodnić do jakiego stopnia kierowali się naiwnością, a do jakiego intencjami. Moim zdaniem przykład ESPI o rozwiązaniu umowy z podmiotem z branży gier na skutek "przedłużającej się certyfikacji gry" (czyli wina po stronie Nintendo, dobrze że ich prawnicy o tym nie usłyszeli), gdzie w rzeczywistości, to dany podmiot rozwiązał umowę z SF przeznich skrajna niekompetencję. Wiemy o jaką gre chodzi. Moim zdaniem jest to jak najbardziej celowe wprowadzenie inwestorów w błąd, przed którym nie obronią się w sądzie. Wszystko jest, czarno na białym. Co do innych przypadków mogą próbować się bronić, ale nie wróżę im sukcesu.