20 lat temu moja mama i 300 innych inwestorów stracili w firmie WGI dużą kwotę. Poszkodowani utworzyli forum poza krajem ( w Polsce ktokolwiek coś napisał zaraz otrzymywał pozew sądowy) na którym informowali się o wszystkich sprawach związanych ze sprawą. Po jakimś czasie dyskusja została zdominowana przez świetnie zorientowanych dwóch prawników. Przez kilka miesięcy wysyłali setki wpisów przedstawiając skrajne opinie, pomysły, rozwiązania, względem oszustów z WGI. Ciągłe kłótnie, różne koncepcje, miedzy nimi spowodowały, że pozostali poszkodowani przestali tam zaglądać Początkowy zapał ustąpił miejsca brakowi wiary w korzystne rozwiązanie. To byli doskonali psycholodzy, wiedzili jak manipulować nastrojami i rozbić zjednoczoną grupę i sprawić chaos
późniejszych działań.
Niestety, momentami tutejsza wymiana ciosów i ciągłe kłótnie przypominają mi opisaną.
Mój pomysł na pp, został całkowicie zignorowany. Bez krytycznej dyskusji. Wcześniej postulowałem wynajęcie agencji pijarowej do nagłośnieniu i pilonowania w mediach naszych spraw, efekt taki sam.
Wracając do początkowej historii, kilka lat później okazało się, że właściciele WGI opłacali tych aktywistów i wcale nie byli poszkodowanymi.
Reasumując mniej kłótnii a więcej merytorycznej dyskusji.