Kasy brak i w Polonii robi się gorąco
(fot. PAP)
W Polonii Warszawa robi się naprawdę gorąco. Piłkarze nie mogą się doczekać na zaległe pieniądze, są zirytowani i zaczynają straszyć krokami prawnymi. Sytuację w klubie opisuje "Przegląd Sportowy".
Pierwsze sygnały o tym, że na Konwiktorskiej nie dzieje się najlepiej, wysłał w telewizji Canal + Marcin Baszczyński. "Baszczu" mówił o finansowych zaległościach i wyrażał nadzieję, że wkrótce on i koledzy zostaną spłaceni. To się jednak nie stało, a teraz inni piłkarze Czarnych Koszul nie boją się mówić, jaka jest sytuacja. "PS" cytuje Adama Kokoszkę, który raczej nie bawi się ceregiele.
REKLAMA Czytaj dalej
Jak wyjaśnia obrońca, zaległości w wypłatach sięgają trzech miesięcy. Zawodnicy dostają jedynie premie meczowe. Początkowo kasa powinna się zgadzać do końca sierpnia, potem do 10 września. Kolejny termin, to mecz z Jagiellonią. Kokoszka przyznaje, że "coś na konta wpłynęło, ale to tylko kropla w morzu zaległości".
Piłkarze Polonii powoli mają już dosyć takiej sytuacji. Szatnia jest dosyć skonsolidowana i jeśli dojdzie do wojny z właścicielem, to zapewne większość zawodników stanie po tej samej stronie. - Rozmowy już były. Prezes nie dotrzymał słowa. Jeszcze w tym tygodniu zaczekamy, a potem podejmiemy jakieś ruchy prawne. Na początek możemy wysłać wezwanie do zapłaty - straszą poloniści.
Klub ma wówczas 30 dni na wypłatę pieniędzy. Potem piłkarze mogą rozwiązać umowy z jego winy.
Co ciekawe, nowy właściciel Polonii Ireneusz Król też nie ukrywa, że są zaległości wobec piłkarzy. Zastrzega jednak, że są one regulowane zaliczkami.
"Nowa" Polonia bardzo dobrze rozpoczęła sezon, choć nikt raczej na to nie liczył. Zespół wygląda na całkiem nieźle ułożony, to umiejętnie połączona mieszanka rutyny z młodością. Do tej pory poloniści cieszyli się grą i cieszyli nią kibiców. Trudno jednak będzie o pełną koncentrację na futbolu, gdy poza boiskiem nie układa się najlepiej.
Polub nas na FB:
tagi: adam kokoszka, iren