W rękach wolnego rynku oprócz Allianz jest 8% czyli 45 mln akcji. Gdyby Tomuś po cichu kupował je na wolnym rynku to odbiłoby się to na kursie akcji. Cena akcji by rosła bo Tomuś generowałby popyt na akcje. Skoro popyt rośnie to cena również rośnie, a tu nie widać jakiegoś wystrzału ceny czyli popytu ze strony Tomka nie ma. Bardziej podaż czyli sprzedaż przez niego akcji w celu sztucznego zaniżenia kursu. Ostatni wystrzał ceny miał związek z informacją o wejściu w sektor zbrojeniowy a nie skup akcji przez Tomka. Poza tym, nawet gdyby Tomuś skupił po cichu 8% akcji z wolnego obrotu w co wątpię bo ja bym mu po obecnym kursie nie sprzedał to i tak zostaje mu jeszcze kupno akcji od Funduszy, bo 8% to za mało, żeby zdjąć spółkę z giełdy. A nawet jeśli jakimś cudem dobiłby do tych 95% to wcale nie jest powiedziane, że trzeba mu sprzedać akcje po średnim kurie z 6 miesięcy, bo KNF (Komisja Nadzoru Finansowego) ma prawo zakwestionować cenę, jeśli uzna, że nie odzwierciedla ona wartości godziwej i może nakazać korektę w oparciu o wycenę niezależnego biegłego, a na pewno znajdą się akcjonariusze wśród tych pozostałych 5% posiadający 30 mln akcji, którzy taki wniosek do KNF złożą, bo spółka jest warta o wiele więcej niż to wynika z obecnego kursu. Tomkowi nie pozostaje więc nic innego tylko zaproponować godziwą cenę za akcje tym najbardziej wytrwałym. Oczywiście do tego czasu spróbuje wyleszczyć jak największą ilość pseudo inwestorów z ich akcji, bo im więcej akcji od nich skupi tym mniej akcji będzie musiał kupić od prawdziwych graczy po godziwej cenie. Najrozsądniej jest więc zająć pozycję i cierpliwie czekać.