Wisielcy czekają na info. Byleby nie od syndyka masy upadłościowej.
Sponiewierane i zrezygnowane umysły, odurzone wieloletnim drenażem, nie są w stanie nawet zrelaksować się w latrynie.
Organiczna praca nad siarkowodorem również nie przynosi ukojenia.
A tu Jan opluwa ich lica, sprzedając 155 000 akcji w przeddzień kanadyjskiej "ekspansji" gruzu.
Czy może być gorzej?