Gdyby moja firma była notowana na GPW w życiu nie dopuściłbym do takiej sytuacji jaka była tu przez ostatnie 3 lata tutaj. Harowałbym po 16 godzin dziennie, by nie zawieźć załogi (drobnych), ale jak widać tu kapitan ucieka pierwszy i po cenie ... szkoda gadać. Ciekawe jakie jest drugie dno...