Prezes GetBacku Konrad Kąkolewski, czuł się bezkarny ponieważ miał powiązania z PiS-em.
I w cale nie chodzi tu o zdjęcia, ale finansowanie działań PiS-u.
Prezes przegiął i politycy odcięli się od niego.
Bądź spokojny. Gość wie za dużo o PiS-ie. Zaraz go puszczą.
cytat:
Zaplecze finansowe PiS GetBack był partnerem i sponsorem imprez, w których brały udział najważniejsze osoby w państwie. Były to m.in. gale tygodnika "Sieci” (nagroda "Człowiek Wolności", którym została prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska), "Gazety Polskiej” (główna nagroda dla premiera Mateusza Morawieckiego), tygodnika "Wprost” ("Człowiek Roku" dla Morawieckiego). W przypadku
gali z okazji 25 lecie “Gazety Polskiej” byli nawet sponsorem strategicznym. Nagrodzonymi na niej poza premierem Morawieckim byli Andrzej Gwiazda i sam prezes PiS Jarosław Kaczyński.
«sponsorowanie prorządowych i zasłużonych dla PiS mediów, „finansowanie działań”,takich jak: „Gala Człowieka Roku, Gala rocznicy Gazety Polskiej”(nagrody dostawali tam Morawiecki i Jarosław Kaczyński)oraz „inicjatyw takich jak Instytut Wolności”»
#GetBacklink— Bertold Kittel (@Bertold_K)
14 czerwca 2018 Na Forum Ekonomicznym w Krynicy prezes spółki Konrad Kąkolewski występował u boku ministrów obecnego rządu. GetBack finansował wykłady, które dla prawicowego Instytutu Wolności wygłaszali ministrowie Gowin, Morawiecki i Naimski. Jako jedna z nielicznych prywatnych spółek GetBack zamieszczał reklamy w mediach wspierających
PiS – za co one w swoich serwisach gospodarczych zachęcały inwestorów do zainteresowania obligacjami spółki.
Morawiecki senior ratował GetBack Według "Gazety Wyborczej”, w ratowanie spółki miał się angażować Kornel Morawiecki, ojciec premiera. O pomoc poprosił go ówczesny prezes spółki
Konrad Kąkolewski, który jest jego znajomym. W kwietniu 2018 r. marszałek senior zabiegał, by państwo ratowało GetBack, który zaczynał tracić płynność finansową. Morawiecki junior potwierdził, że rozmawiał z synem, ale miał usłyszeć: „Tato, nie mieszaj się do tego”. Kornel Morawiecki przyznał też, że o rozmowę z Mateuszem poprosił go Kąkolewski, a on się zgodził "w trosce o dobro ludzi”, którzy mogli stracić pieniądze.