AKTUALIZACJA
Zwolnienia grupowe mogą być wstrzymane, może ich nie być. Piłka jest w grze, to dopiero początek procedury ustawowej – uspokaja szefowa Związku Zawodowego Górników w Polsce działającego w kopalni Silesia – Mariola Miodońska.
– Wczoraj na spotkaniu z zarządcą, który sprawuje władzę na kopalni z ramienia sądu, otrzymaliśmy pismo o zamiarze zwolnień grupowych w PG Silesia. Natomiast w szczegóły pisma bym nie wchodziła, bo… (…) w ustawie pisze, że po zawiadomieniu organizacji związkowych, pracodawca ma 20 dni na albo zawarcie porozumienia lub jeżeli nie dojdzie do porozumienia, musi opracować regulamin tych zwolnień więc dajmy pracodawcy 20 dni czasu, żeby uszczegółowił to, co wczoraj dał, w bardzo ogólny sposób nas powiadomił – mówi Mariola Miodońska.
Szefowa organizacjai zakładowej Związku Zawodowego Górników w Polsce przypomina, że podobna sytuacja miała miejsce w Silesii już w 2020 roku, kiedy to czechowicka kopalnia należała do czeskiego właściciela. – Po miesiącu wycofali się. Nie doszło do zwolnień grupowych i kopalnia nadal funkcjonuje – podkreśla.
Mniej optymizmu wykazuje szef kopalnianej Solidarności Grzegorz Babij.
– Po wczorajszym spotkaniu mam wrażenie, że niestety idziemy w kierunku likwidacji. Jest oczywiście zapewnienie, że jeżeli podniesiemy wolumen sprzedażowy, być może zostanie zawieszona ta cała procedura dotycząca zwolnień grupowych. Ale jeżeli mówi się o wszystkich pracownikach PG Silesia, no to zachodzi teraz pytanie: albo rzeczywiście chodzi o wygaszenie albo chodzi tylko na przykład o sytuację taką, kiedy pozbędą się pracowników z PG Silesia, a kopalnia na przykład może sobie tam jakoś tam funkcjonować jeszcze przez rok czy dwa, ale już na przykład na zasadzie firm zewnętrznych – uważa związkowiec.
A jakie plany ma pracodawca? Pytamy Marcina Sutkowskiego, głównego akcjonariusza grupy Bumech, która jest właścicielem „Silesii”.
„To są tylko konsultacje”
– To są tylko, pamiętajmy, konsultacje. Te konsultacje trwają miesiąc. Po miesiącu czasu wybrane osoby mogą, ale nie muszą dostać wypowiedzenia. Mogą to być 754 osoby, albo 54, albo 4 osoby. My mamy taką sytuację, że musimy… nie radykalnie, ale nieznacznie, chociaż trochę o 40% zwiększyć wydobycie, żeby utrzymać się w kosztach i wtedy, pomimo wszystkich trudności które są dookoła nas, będziemy w stanie utrzymać kopalnię i doczołgać się do nowej ściany – mówi Marcin Sutkowski.
– Nam zależy na tym, żeby kopalnia przetrwała – podkreśla Marcin Sutkowski. Przedsiębiorca twierdzi, że Silesia wydobywa dobrej jakości węgiel. Problemy z rentownią kopalni wynikają zaś z nierównego traktowania wszystkich podmiotów na rynku. PG Silesia, jako kopalnia prywatna, jest pozbawiona wsparcia państwa. Na wielomilionowe dotacje mogą zaś liczyć spółki węglowe należące do Skarbu Państwa.