Według mnie polityką powinni zajmować się ludzie naprawdę bogaci. Coś na wzór Republikanów w USA. U nas wystarczy spojrzeć, że przychodzą z kredytami i starym samochodem na początku kadencji, a wychodzą z dużymi majątkami na koniec. Potem okazuje się, że w państwowym banku wiceprezesem jest człowiek, który wziął tam kiedyś kredyt i dalej go spłaca.