nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale abstrachując na chwilę od Jago, to moim zdaniem spadki powinny mieć się ku końcowi, a to z tej prostej przyczyny, że giełda choć nie doskonale (emocje sprawiają że na zmiane rośnie i spada ponad miarę) jest dodatnio skorelowana z pkb. Jęzeli jest to prawda i weźmiemy pod uwagę wartość nominalną pkb naszego kraju np z 95 roku, roku dołka uwczesnej bessy przypominam, która wynosiła ok 320 mld pln i wartość indeksu wig20 który wynosił wówczas 600 punktów to wyznaczając poziom wig20 na dziś drogą proporcji wychodzimy na 2400 punktów (forecast pkb na 2008 dla Polski to 1,2 biliona PLN). Oznacza to że w odniesieniu do pkb wig 20 spadł teraz owiele niżej niż wtedy. Wiem że wig 20 może nie do końca oddaje sytuację na GPW ale na WIG jest podobnie. Stąd nasuwa się wniosek że dużo gorzej raczej być nie może. Bo przecież czy ktoś chce czy nie giełda jest poniekąd odbicie realnej gospodarki.