Nie musisz czekać, by to "zobaczyć", bo na pewno tu będę ale nie wiem w jakim natężeniu. Wiosna idzie, dnii coraz dłuższe i ładniejsze, zachęcają do zróżnicowanego zagospodarowania czasu. Analizuję rynek przede wszystkim na własne potrzeby, ale nie widzę przeszkód, by dzielić się przemyśleniami z innymi – i to bez względu na to, czy wykres akurat świeci na czerwono czy na zielono. Na pewno nie zamierzam też przechodzić na tutejszy model "debaty", w którym brak merytorycznych argumentów maskuje się anonimowym klikaniem w łapki albo argumentacja na poziomie "tak, bo tak".
Ps. Dzisiejsza podbitka wyraźnie wytraca impet...