Ciekaw jestem ilu ludzi tu piszących miało chociaż 30000zł na giełdzie w 2008.
Wtedy nie było tak jasnych sygnałów że coś się kroi i wszyscy początkowe zwały traktowali jak korektę :)
Teraz to albo totalny amator nie umiejący wiązać faktów i nie żądający sobie sprawy jak wszystko ze sobą jest powiązane albo naganiacz może być optymistą.
Na plus za Lvc przemawia że działają w sieci i usprawniają biznes bez fizycznego kontaktu klientów co nie jest bez znaczenia.
Ale czy to wystarczy żeby utrzymać kurs na północ puki zawierucha nie minie?
A to potrwa ładnych parę miesięcy.