Pomysł zakupu Możejek przez PKN Orlen pojawił się wśród polityków na początku 2006 roku. Na papierze cała inwestycja wyglądało obiecująco. Zakup rafinerii od stojącego na granicy bankructwa Jukosu wydawał się okazją na zmniejszenie wpływów Rosjan w naszym regionie i umocnienie pozycji PKN. W praktyce Możejki stały się jednak studnią bez dna, w której utopione zostały gigantyczne środki, których najprawdopodobniej nigdy nie uda się odzyskać.
Pismatoły wszystko sprdlą.