Kontynuując piątkowe dywagacje, znów nie ma szału z obrotami, nie było luki na otwarciu, ale może to i dobrze. Parafrazując forumowy slogan, mamy spokojny start wahadłowca zamiast grzania rakiety. Każdy kto chce, może w każdej chwili wyskoczyć. Nie wiem, jak daleko zalecimy, ale taki rodzaj startu wydaje mi się mniej ryzykowny (rakiety jednak lubią szybko startować i spektakularnie spadać). Tak więc szanowni podróżnicy w nieznane, nie poganiać za bardzo pilota, ale i pilnować spadochronów.