Nie ma co dylematować, schemat zawsze jest ten sam: kupujesz akcje pod wpływem decyzji opartej na myśleniu życzeniowym, czyli jak to określiłeś 'zdrowym rozsądku', a następnie udzielasz się na forum w poście o treści 'trolle jednak znowu miały rację, ale na szczęście nie wtopiłem tak dużo, bo w porę sprzedałem'.
Potem idziesz z tym swoim zdrowym rozsądkiem do psychologa, bo jak się okazuje nie był on wcale taki zdrowy, albo z sobą do laryngologa na badanie słuchu i receptę na zakup aparatu słuchowego, by usłyszeć że tak naprawdę rozsądek podpowiada by nie pchać się na bananową giełdę, a w szczególności w spółki gamingowe. A najlepiej udajesz się do obu tych specjalistów.
A na koniec żyjesz długo, zdrowo i szczęśliwie, kapitał pomnażasz na pracy i inwestujesz go w siebie samego a nie obietnice prezesów spółek i trzymasz się z dala od naganiaczy próbujących wmówić ci jak to niebawem będzie cudownie i wspaniale, a tak naprawdę szukających naiwnych do odsprzedania im zimowego palta w które się lekkomyślnie ubrali i za które zapłacili więcej niż jest ono warte.
Miłego łikendu :)