Jeszcze rok temu, jak się chciało uciułać ze sprzedaży marne sto kawałków, trzeba było zaakceptować zrypanie kursu o 10%.
Dzisiaj dolne widły wyskakują jeszcze zanim na liczniku pojawi się 10 tysięcy. Niemniej jako fan prezesa Jana gorąco mu kibicuję, aby zdążył ożenić całą swoją (jeszcze posiadaną) makulaturę po cenie wyższej niż 7 groszy - czyli tyle, po ile zapłacił w gotówce zanim Fluid wszedł na giełdę.