mogło by być nawet więcej gdyby nie Firmbee - taki relikt firmowych marzeń, który ciągnie się już dobre pół dekady jak przysłowiowa kula u nogi, nie pomagając nikomu, poza może zespołem, który jeszcze próbuje tchnąć w niego życie. Długie lata pracy nad tym produktem mogłyby sugerować jakiś nowatorski projekt, coś na miarę przełomowego produktu w branży... ale cóż, wygląda na to, że Firmbee stanowi bardziej wysublimowaną próbę wymuszenia entuzjazmu do czegoś, z czego nikt nie chce korzystać — nawet za darmo.