Synku, to proste. Każdy widzi, że BMX to spółka z doliny januszy. Obsługuje frytowanie i ma frytkowe dochody. Bez szans na otrzymanie jakiegoś sensownego kontraktu, czego dowodem jest x przetargów, które BMX przegrywa z polskim spółkami krzak, które są importerami testów abbotta. Pośrednicy BMX ledwo byli w stanie ugrać jeden kontark na milion zielonych za granicą co w sytuacji kiedy Covid jest w głównym natarciu, jest śmieszną sumą. Innogene ma coś ekstra i jeżeli uda im się przebić, to będzie to przedsięwzięcie, gdzie pojedynczy kontrakt wyniesie więcej niż roczny zysk frytkowego BMX. Oczywiście, jest też inny scenariusz w którym Inno wraca na poziom 5 złotych, ale potencjalni inwestorzy lubią ryzyko, więc jeżeli dziś kurs jest niski, to niektórzy są w stanie zaryzykować kilka złotych dla zysku rzędu kilkuset procent w krótkim czasie. A BMX, to przewidywalna frytkownica gdzie akcjonariusze modlą się o wygranie lokalnego przetargu za kilka milionów. Śmiech na sali